View Full Version : [NZ] Nowy Początek
Cichy Mag
05-10-2007, 19:07
Przedstawiam tu perypetie pewnego odmiennego czarodzieja, który nie przywykł do używania zaklęć powszechnie znanych. Magnusa Delinvirta. Wszystkie wydarzenia mają miejsce po wydarzeniach, które wydarzą się w 7 części (w domyśle) Voldemort nie żyje a Harry jest sławny. Tak więc przechodzimy do sedna:
Przez okna przebijał się blady blask księżyca oświetlając kamienny korytarz. Co chwila rozchodziły się echem uderzenia laski o podłogę. Z ciemności wyłonił się mężczyzna w średnim wieku podpierający się długim dwuręcznym kosturem ułożonym w splecione korzenie drzewa. Jego oczy były mądre, a usta ułożone w lekki uśmiech. Szaty były niezwykle proste, o kolorze piasku. Spokojnym krokiem przeszedł przez lekko uchylone drzwi. Komnata była oświetlona przez kominek oraz dwie magiczne zielone kule, które rzucały słabe światło, przez co w pokoju panował półmrok. Na środku komnaty stał masywny drewniany stół. Leżały na nim różne papiery, dziwna księga oraz butelka wina. Podszedł do stolika, wziął kielich i nalał sobie wina, potem udał się do kominka wpatrując się w delikatne płomienie liżące kamienne sklepienie. Westchnął.
-Dobry wieczór panie Potter - powiedział w przestrzeń nadal wpatrując się w ogień - może pan już zdjąć pelerynę i wyjść z kąta.
Nagle pojawił się Harry Potter ten który zniszczył Czarnego Pana. Był już dużo starszy broda pojawiła się na jego twarzy, a dziecięcy wygląd już dawno zniknął.
-Skąd wiedziałeś Magnusie że tu jestem? - Odparł Harry ze zdziwieniem.
-Oh to było oczywiste że do mnie trafisz. By odszukać odpowiedzi na swoje pytania.
-Hmmm widzę że to co o Tobie opowiadają to prawda. Jesteś dziwakiem ale na pewno nie szaleńcem ani głupcem - wziął głęboki oddech - faktycznie mam do Ciebie kilka pytań jednym z nich jest...
-Mmm... świetny rocznik - przerwał mu mag biorąc łyk wina.
-Co? Jak śmiesz mi przerywać mógłbym Cię...
-Zniszczyć tak samo jak Voldemorta? Wątpię, dla Ciebie ważniejsza jest kariera Aurora nieprawdaż? I jaką to by było sensacją Harry Potter wielki zbawca świata schodzi na ścieżkę tego kogo powstrzymał.
Harrego przepełnił gniew. Już miał wyjąć różdżkę i rzucić się na maga. Jak on śmiał obrażać tego kto pokonał Czarnego Pana. Lecz opanował gniew, nie mógł sobie na to pozwolić jeżeli chciał stać się Aurorem. Wziął głęboki oddech i powiedział:
-Czy możesz udzielić mi odpowiedzi na moje pytania?
-Hmmm... nie - w tym momencie odwrócił się - każdy powinien sam szukać odpowiedzi, a nie mieć ją podaną na tacy.
-A możesz...
-Nie nauczę Cię moich zaklęć. Są one tylko do mojego prywatnego użytku. Zostały zatwierdzone przez Ministerstwo jako czary osobiste. Więc tylko ja mogę ich używać.
Harrego zamurowało. Skąd wiedział że chce się spytać właśnie o to? Skąd wiedział że jest w pokoju. Postać maga zaczęła go przerażać.
-Widzę że odejdę z niczym - odparł
-Tak więc odejdź i proszę nie zawracaj mi głowy więcej, mam dużo na głowie.
Jego gość kiwnął twierdząco i wyszedł przez drzwi. Mag zaś odstawił kielich na stół, zabrał księgę, która na nim leżała i udał się w górę spiralnych schodów znajdujących się po prawej stronie kominka.
Cichy Mag
05-10-2007, 22:10
Będzie więcej niż siedem części ;) o ile starczy mi pomysłów i weny ;) Stwierdziłem że skoro się spodobało to doskrobię jeszcze kolejny etap ;)
Na razie tylko tyle ;) co za dużo to nie zdrowo chcę was trzymać w nienasyceniu ;)
Blask porannego słońca wpadał do sypialni. Magnus otworzył oczy, które zabolały od jaskrawego światła. Dopiero po chwili przyzwyczaiły się i przestały dotkliwie piec. Usiadł na łóżku i rozejrzał się po pokoju. Wszystko było w należytym porządku, jego kij, który jednocześnie był różdżką stał oparty o stolik nocny. Na kredensie stały stare fotografie z czasów szkolnych. Ściany były ozdobione obrazami słynnych czarodziei. Wymówił w myślach "Decardo księga" nagle coś zaświszczało, a w jego rękach pojawiła się księga zdobiona skórą z żelaznymi klamrami w której znajdowały się małe topazy. Odłożył ją na stolik nocny i spojrzał przez okno. Na parapecie siedziała duża, dumna sowa o ciemno brązowym upierzeniu. Magnus wstał i otworzył jej okno. Sowa wpadła do pokoju i siadła na jego ramieniu wyciągając lewą nóżkę na której miała mały rulonik papieru. Mag zdjął go z jej nogi po czym podszedł do kredensu po sowie ciasteczka by nagrodzić ptaka. Sowa po otrzymaniu nagrody wyleciała przez otwarte okno. Magnus rozwinął pergamin:
Witaj Magnusie
Chciałbym się z Tobą spotkać w Dziurawym Kotle. Mam kilka spraw do załatwienia na Pokątnej, może mógłbyś mi w tym pomóc?
Z uszanowaniem Twój przyjaciel
Filius Noridio
"Ahhh Filius jak dawno się już nie widzieliśmy" uśmiech pojawił się na jego twarzy. Zwinął list po czym ubrał się i zszedł na dół po spiralnych schodach. Przeszedł przez drzwi i ruszył korytarzem by wejść do pomieszczenia z długim stołem bankietowym oraz szafkami w których przechowywał żywność. Podszedł do jednej z nich i wyciągnął chleb, masło oraz ser. Pomyślał "Decardo kij" jego kostur nagle pojawił się w jego ręce. Szepnął Animilinacja końcówka kija lekko błysnęła, a nóż, który leżał na stole sam zaczął przygotowywać kanapki. Magnus podszedł do drzwi i otworzył je. Pod nimi leżał prorok codzienny. Zabrał go do środka i otworzył na stronie z wiadomościami. Zaciekawiła go jedna informacja:
"Aurorzy zbędni?
Aurorzy coraz mniej robią w ministerstwie. Po tym gdy Harry Potter pokonał Sami Wiecie Kogo oraz śmierciożerców Ministerstwo spoczęło na laurach, a może oczekuje na to że wielki Potter załatwi wszystko za nich? Przeprowadziliśmy wywiad z jednym z zastępców ministra magi Jhonem Terem
"Zapewniamy iż nie mamy zamiaru poprzestać w naszej działalności. Nadal będziemy powstrzymywać czarodziei przed nieprzepisowym używaniem magi na terenie miast. Zło nie śpi. Pogłoski że Harry Potter ma zamiar zostać Aurorem są prawdziwe, lecz nie mamy zamiaru traktować go ulgowo. Będzie potraktowany jak każdy kandydat na to stanowisko"
Czy to prawda? Przekonamy się wkrótce"
-Banda błaznów - wymamrotał odkładając gazetę na stół. Zauważył że nóż skończył już przygotowywać jedzenie więc przywołał talerz jednym ruchem ręki. Jadł jednocześnie przeglądając Proroka Codziennego. Po zjedzeniu wstał i deportował się na ulicę pokątną by spotkać Filiusa.
Pan Nocy
05-11-2007, 16:29
Historyjka fajna. Podoba mi się szczególnie to, że ktoś odważył się napisać coś innego od przygód Pottera i przedstawić go w nieco innym "złym" świetle. Gratuluje pomysłu, Cichy mag.:D:D:D:D:D
Salazar Slytherin
05-11-2007, 20:47
Według mnie źle przedstawiłeś wizerunek Harry 'ego .Harry na pewno nie przechwalałby się i był tak agresywny .W tym FF Harry tak jakby wcielił się w rolę Lucjusza Malfoy'a.Poza tym reszta bardzo fajnie ,wyczerpujące opisy .Ogólnie podobało mi się.:smilewinkgrin:
Cichy Mag
05-13-2007, 00:17
Teraz długa część ;) życzę miłej lektury :) mam nadzieje że sie spodoba :)
Oczom Magnusa ukazała się wąska uliczka, która wychodziła na ulicę Pokątną. Ruszył szybko przed siebie, nie wiedział kiedy Filius przybędzie na miejsce. Na Pokątnej było bardzo dużo ludzi jak na tą porę dnia. Wszędzie krzątali się ludzie od sklepu do sklepu. Przez chwilę dziwiło to maga ale po chwili przypomniał sobie że już niedługo zaczyna się kolejny rok w tym co kiedyś nazywano Hogwartem. Było wiele rodzin, które wyposażały swoje dzieci w niezbędne przyrządy. Magnus czuł na sobie wzrok przechodniów. Ci którzy stali mu na drodze szybko się odsuwali by na niego nie wpaść. "Ehhh nie ma to jak plotki" - pomyślał. Wszyscy uważali go za szaleńca, który nie stosował zaklęć stworzonych przez innych czarodziei. Zamiast tego używał tylko i wyłącznie czarów swojej własnej twórczości. Wielu miało chrapkę na jego księgę w której spisuje swoje czary. Próbowali ją wykraść z opłakanym skutkiem. Ich rodzinny już nigdy ich nie ujrzały. Magnus szybko szedł ulicą nie zważając na wpatrujące się w niego oczy. Jego opinia pomagała mu przedostać się przez zatłoczoną ulicę i szybko dotrzeć do Dziurawego Kotła. Wchodząc zauważył przybity do drzwi list gończy:
"Poszukiwany!
Denis Vandervil
Za:
- Zabójstwo trzydziestu-pięciu mugoli
- Wiele podpaleń
- Zabójstwo dziesięciu aurorów
Nagroda za dostarczenie żywego bądź martwego do Ministerstwa Magi:
600000 g - sześćset tysięcy galeonów"
"Hm... czyżby ministerstwu nóżki się potykały? Nie potrafią złapać jednego marnego czarnoksiężnika?". W karczmie pachniało piwem i pieczenią. Kelner Tom co trochę biegał od baru do stolików. Było niezwykle tłoczno, ale Magnus zdołał dostrzec wolny stolik. Pośpiesznie się tam udał by nikt go nie zajął. Usiadł i oparł kostur o stół. Uważnie się rozglądał by nie przegapić Filiusa, który mógł przyjść w każdym momencie.
-Dzień dobry - odezwał się melodyjny kobiecy głos z lewej - coś podać?
To była nowa kelnerka. Długie blond włosy, twarz o delikatnych rysach i te piękne niebiesko szare oczy, wyglądała na jakieś dwadzieścia dwa lata. Uśmiechała się lekko i patrzyła magowi prosto w oczy, jakby w ogóle się nie przejmując jego opinią.
- Dzień dobry - odparł - poproszę kawę
- Dobrze panie Magnusie - uśmiechnęła się szeroko - to będą dwa sykle.
- Widzę że wszyscy tutaj wiedzą jak mam na imię - powiedział odwzajemniając uśmiech
- Wiedzą ale ja tam nie wierzę w te opowieści, które krążą wokół pańskiej osoby. Oh! ale ja głupia nie przedstawiłam się. Jestem Jeni Fortland - wyciągnęła rękę do Magnusa - pan się przedstawiać nie musi
- Raczej nie muszę - uścisnął jej rękę
- Dobrze to ja idę po pańską kawę panie Magnusie
Odeszła szybkim delikatnym krokiem. Jej ruchy były bardzo płynne i zgrabne, widać było że jest dobrą osobą na stanowisko kelnerki. "Niezły tyłek" - pomyślał mag obserwując Jeni. Lecz szybko się opamiętał i wypatrywał dalej swego przyjaciela. Siedział jeszcze może piętnaście minut kiedy pojawił się Filius. Jak zwykle te same ciemno zielone szaty. Kruczo czarne włosy odstawały we wszystkie strony. Lekki zarost na twarzy dodawał mu męskości. Szybko rozglądał się po karczmie, w końcu dostrzegł swego przyjaciela i ruszył w jego stronę. Magnus wstał by go przywitać
- Witaj Filius!
- Witaj Magnusie!
- Jak minęła podróż?
- Średnio. Musiałem wstąpić do Banku Gringota i te cholerne gobliny nie chciały mi otworzyć skrytki uwierzysz?
- Zdarza się - uśmiechnął sie lekko Magnus - ale powiedz przyjacielu co Cię tu sprowadza?
- Wiesz muszę kupić mojemu synowi Jackowi rzeczy. Idzie do pierwszej klasy do Hogwartu.
- Ah czyli mam robić za niańkę - zachichotał spoglądając na Filiusa żartobliwie
- Oh nie przyjacielu - odwzajemnił śmiechem żart Magnusa - mógłbyś mi pomóc w zakupach. Ja będę pilnował Jacka.
- W porządku pozwól mi tylko skończyć moją doskonałą kawę i możemy iść
- Dobrze
Nagle powietrze rozdarł potężny ryk. Wszystkie rzeczy w Dziurawym Kotle zatrzęsły się. Kufle pospadały ze stołów, a okna prawie wypadły. Drzwi otworzyły się z hukiem, a w nich stał zdyszany mężczyzna. Kiedy tylko złapał oddech krzyknął
- Zielony smok leśny!!!
Wszyscy wpadli w panikę. Filius zerwał się na równe nogi
- Jack jest u Oliwandera!
- Co?! Jest ktoś z nim?!
- Nie Lilien jest w pracy!
- Biegnij do niego! Ja zajmę trochę smoka! Może pojawią się aurorzy!
Filius tylko kiwnął głową i ruszył pędem w stronę drzwi. Za nim ruszył Magnus. Na ulicy panował chaos. Wszyscy uciekali we wszystkich kierunkach nikt nie ważył stanąć oko w oko z smokiem. Filius ruszył w górę Pokątnej. Magnus rozglądał się by wypatrzyć gdzie jest smok. Nagle ryk przeszył powietrze i dało się usłyszeć krzyki ofiar. Mag szybko ruszył w tamtą stronę z kosturem w gotowości. Wybiegł zza rogu i ujrzał bestię. Dorosły zielony smok! Wielki jak góra, długi jak pociąg, jego skrzydła zakrywały pół ulicy. Magnus krzyknął Patronin Terium nagle wkoło niego pojawiła się migocząca kula. Smok usłyszał jego krzyk i skierował swoją paszczę w jego stronę. Po chwili gigantyczny strumień kwasu poleciał w jego stronę. Tarcza zdała egzamin. Magnus nadal miał skórę. Skierował swój kostur w stronę bestii i wrzasnął Nicardo Depirium przed laską pojawiła się fioletowa kula, która błyskawicznie pomknęła w stronę smoka. Bestia zasłoniła się swym gigantycznym skrzydłem i dobiła pocisk, który uderzył w dach jednego budynku. Dach eksplodował, a kawałki desek spadły na ulice. Smok ruszył w stronę maga z otwartą paszczą. Czarodziej wyczuł zamiary potwora i skierował laskę w ziemie przed sobą po czym padło następne zaklęcie Madilu Nictra. Przed magiem wyrosła potężna migocząca na fioletowo ściana. "To go nie powstrzyma! Gdzie są Ci cholerni aurorzy!" Tak jak przypuszczał, ściana legła w gruzach pod naporem ciała smoka. Magnus zdołał odskoczyć, lecz smok trafił tarczę, która rozpadła się na kawałki. Znowu powietrze przeszył wrzask Nicardo Depirium tym razem bestia nie miała tyle szczęścia. Pocisk trafił idealnie. Bok smoka tuż za przednią nogą eksplodował rozrzucając po okolicy posokę, kości oraz wnętrzności. Bestia zataczając się uderzyła w budynki burząc je i padła martwa. Magnus ciężko sapiąc łapał oddech po ciężkiej walce. Upadł na kolana podpierając się kosturem. Odwrócił wzrok w lewo i ujrzał spóźnialskich. Oto przyszli aurorzy, którzy w tej chwili stali w osłupieniu spoglądając raz na martwego smoka raz na Magnusa i nie mogli uwierzyć swoim oczom. Nagle przed tłum aurorów wyszedł zastępca Ministra Magi Jhon Ter. Szybko zauważył klęczącego maga i ruszył w jego stronę.
- Dzień dobry Magnusie - powiedział spokojnie
- Dzień dobry?! Czy Ty wyobrażasz sobie co przeszedłem żeby zabić to bydle?! Bo Twoim ludziom się pośpieszyć nie chciało!
- Tak świetna robota. Jak widać Ministerstwo nie doceniało Twoich umiejętności
- Co?!
- Tak tak bardzo dobra robota. Zadbam o to byś dostał order za tą heroiczną walkę z dorosłym zielonym smokiem leśnym.
- Kpisz sobie?! Mam gdzieś Twoje ordery
Jhona nie zdziwiły takie słowa z ust maga. Był dość wrogo nastawiony do Ministerstwa i aurorów.
- No cóż w takim razie nie było sprawy
Magnusa ogarnęła złość. Zerwał się na równe nogi i już miał zadać cios zastępcy, ale opanował się. Nie chciał spędzić reszty życia w Azkabanie za atak na członka Ministerstwa Magii.
- Dobra ja się stąd zabieram - wycedził przez zęby Magnus
- W porządku, a my tu posprzątamy
Mag otrzepał pył z ubrania i ruszył w stronę Pokątnej i sklepu Oliwandera. Po głowie chodziły mu pytania:
Kto wpuścił smoka na Pokątną? Po co? I jak że nikt tego nie zauważył?
Ginny love Harry forever
06-08-2007, 14:48
NUDA:sleep:! Omal nie zasnęłam przy tym opowiadaniu. Harry jest przedstawiony w złym świetle.jest przedstawiony jako agresywny, egoistyczny i jak to nazwę z braku innego, lepszego słowa... dupek. Niemniej Harry chce poznać zaklęcia twojego bohatera, Magnusa. Nie podoba mi się to ponieważ jestem jedną z większych fanek Pottera. Więc jak już wcześniej mówilam Harry chce poznać osobiste zaklęcia Magnusa dla własnych, egoistycznych celów. Harry w powieści J.K.Rowling jest przedstawiony jako człowiek honoru, który bardziej dba o bezpieczeństwo przyjaciół niż o swoje i gotowy jest oddać za ich szczęście wszystko. Pomyśl o tym. Harry Potter nie jest tym egoistycznym dupkiem:upset: jakim go przedstawiłeś.
Pozdrowienia, Ginny love
Minęły już grubo ponad dwa tygodnie od umieszczenia ostatniego. Proszę o wstawienie kolejnego, lub informację, że jest on w trakcie pisania.
adrian33d
06-13-2007, 18:58
Hmm... Wesz ten Harry w złym świetle raczej sie nieprzyjoł:no::no:
Odcinka jak nie było, tak nie ma. Delete.
vBulletin v3.7.3, Copyright ©2000-2026, Jelsoft Enterprises Ltd.