PDA

View Full Version : Pierwszy Turniej Trójmagiczny i powstanie Czary Ognia


wampinia95
07-11-2009, 18:48
Na początku pragnę zaznaczyć, iż poniższa historia jest wyłącznie wytworem mojej wyobraźni. Informacji tych nie można więc zasięgnąć z żadnego źródła. Życzę miłego czytania!
* * *
Kiedy odbywał się pierwszy Turniej Trójmagiczny, kandydaci na uczestników z trzech szkół magii: Hogwartu, Buexbatons i Durmstrangu, musieli przejść odpowiednie eliminacje. Na podstawie ich wiedzy i umiejętności czarodziejskich miało się rozstrzygnąć, kto powinien przystąpić do zawodów. Nie było także ograniczników co do wieku konkurentów.Tak więc uczniowie napisali testy i z każdej z placówek została wybrana najlepsza osoba. Hogwart reprezentować miała Rosalie McPhine. Uczęszczała ona do siódmej klasy i była wyjątkowo utalentowaną i bystrą młodą czarownicą. Jako najlepszego ucznia Buexbatons wybrano czwartoklasistkę, Margaret Sherpean. Co ciekawe, jej pradziadek był wilkołakiem. Koledzy często dokuczali jej z tego powodu. Skupiła więc całą swoją uwagę na nauce i odnosiła oszałamiające sukcesy. I wreszcie z Durmstrangu do rywalizacji miał stanąć Gregorij Iwanowicz. Był on Rosjaninem, a do Turnieju Zakwalifikował się dzięki zbiegowi okoliczności, ponieważ większość jego odpowiedzi była zaznaczona metodą chybił-trafił. Nie uczył się najlepiej, dlatego jego zwycięstwo było dla większości zdziwieniem.
Dyrektorzy wraz z Ministerstwem Magii ustaliło, że uczestnicy będą brali udział w trzech konkurencjach. Pierwsze zadanie polegało na tym,że zawodnicy mieli dosiąść hipogryfa i pokonać powietrzną trasę. O dziwo, przeszli ją bez większych problemów. Jedynym nieprzyjemnym incydentem było niefortunne lądowanie Gregorija, który spadł ze zwierzencia.
Drugim zadaniem było umiejętne porozumienie się z centaurami i odebraniu im kuferka ze złotem. Dziewczynki z Hogwartu i Buexbatons bezbłędnie odpowiedziały na pytania i zagadki. Zawodnik z Durmstrangu wykradł jednak skrzyneczkę podstępem, czym naraził się stworzeniom.
I tak przyszedł wreszcie czas na ostatnią, trzecią konkurencję. Każdy zawodnik miał w nim za zadanie stworzyć coś, co posłużyłoby przyszłym uczestnikom Turniju Trójmagicznego. Rosalie nie miała żadnego pomysłu. Bardzo chciała wygrać obiecane tysiąc galeonów, by pomóc chorej matce. Margart wymyśliła natomiast, iż stworzy pucharek, który obok pieniędzy będzie nagrodą dla najlepszego ucznia. Gregorij pomyślał, że dobrze byłoby wykonać coś, co obiektywnie oceniałoby zdolności ochotników do zawodów.Wkrótce zawodnicy zaczęli realizować swoje projekty. Margaret wzięła wielką bryłę Wiecznego Lodu i rospoczęła rzeźbić puchar. Gregorij natomiast udał się do Magicznego Gaju. Każde drzewo w tym lesie miało swojego duszka. Nie wolno było z niego wycinać drzew, bo były to rośliny myślące i posiadające serce. Chłopak postanowił jednak wystrugać z takiego zaczarowanego drzewko naczynie, które byłoby wyrocznią dla uczestników. Gregorija śledziła Rosalie, bo była ciekawa, co też wymyślił jej konkurent. Kiedy przedstawiciel Durmstrangu doszedł do jenego z pni i wyciąnął toporek, scyzoryk i dłuto, natychmiat pojawiła się driada, która była opiekunką tego wiązu.
- Schowaj te narzędzia, młodzieńcze- odezwała się śpiewnym, acz stanowczym głosem.
- Nie gniewaj się, ale muszę mieć drewno. Wiedz, ze biorę udział w pewnym turnieju i jest mi ono niezbędne- odrzekł Gregorij.
Duszek ten był jednak bardzo złośliwy i przebiegły, wiec spytał:
- A co za to dostanę w zamian?
- Nie posiadam za wiele, ale możesz zabrać mi wszystko, co mam przy sobie- odparł chłopak.
Tak więc driada zgodziła się, a chłopak wystrugał w kilka godzin z drewna piękne naczynie. Kiedy skończył, opiekunka wiązu uśmiechnęła się i powiedziała:
- A teraz zapłata. Straciłam przez ciebie podopiecznego i rządam w zamian twojej duszy. Umieszczę ją w nowym drzewku. Oto cena za czarkę.
Chłopak bardzo się przestraszył i próbował uciekać, ale mściwy duszek wypowiedział mordercze zaklęcie, zabrał duszę i odpłynął. Wszystkiemu z ukrycia przyglądała się Rosalie. Nie zastanawiejąc się długo porwała czarę i wróciła do szkoły.
Wkrótce po tym w lesie znaleziono ciało Rosjanina. Dyrektor Durmstrangu oskarżył dwie pozostałe szkoły o zdradę. Kiedy następnego dnia Rosalie i Margaret zaprezentowały swoje prace, wszyscy byli pod wrażeniem. Po długiej naradzie jury uznało iz obie prace posłużą przyszłym bohaterom, a nagroda zostanie podzielona na pół. Naczynie nazwano Czarą Ognia. Reprezentantka Hogwartu nigdy nikomu nie wyjawiła swojego sekretu, a wyrzuty sumienia męczyły ją do końca życia.
I tak oto za każdym razem, Czara Ognia wybierała kolejnych uczniów. Tajemnice jej powstania zna bardzo niewielu. A jeśli interesuje was, co stało się z duszą Gregoriego, odwiedźcie Magiczny Gaj i szukajcie wielkiego dębu...

E-Vaire
07-11-2009, 19:04
Dlaczego tak krótko? Przecież z tego można zrobić naprawdę długie opowiadanie! Zacząć od zwykłego życia Rosalie, późnej pokazać ogłoszenie Turnieju, to, jak została wybrana. A przy tym przybliżyć nam całą jej postać. Zadania nie musiałyby być opisane dwoma zdaniami, ale całymi rozdziałami, tak jak w 'Czarze Ognia'. Nic nie zostało rozwinięte, miałaś fajny pomysł i go zmarnowałaś. Tego się nie robi.
Możliwe, że nie dałabyś sobie rady z dłuższym tekstem, ale nikt nie powiedział, że musisz od razu zaczynać od tego. Mogłaś sprawdzić się w kilku miniaturkach, a dopiero później wrócić do pomysłu z Turniejem.
To wygląda jak streszczenie powieści.
Błędy były. Dużo. Nie chce mi się wymieniać. Znajdź betę to ci poprawi ; )

Albus12
07-15-2009, 22:28
Powiastka filozoficzna, reportaż - takie były moje odczucia i skojarzenia po przeczytaniu tegoż opowiadania. Czułem się jakbym był w trakcie słuchania transmisji z meczu piłkarskiego przekazywanej przez znudzonego komentatora, który zasypuje podnieconych równie znudzonych kibiców nieciekawymi ciekawostkami.
Ogólnie pomysł jest dobry i można by go bardziej rozwinąć. Jeden dialog na całe opowiadanie to czasy podstawówki, tak mi się wydaje ;>. Nie podobały mi się zadania jakie zostały postawione przed uczestnikami. Nie były zbyt 'magiczne', a tym bardziej nie niebezpieczne, łatwe i uczestnicy nie mieli zbytnio szansy wykazać się swoimi umiejętnościami magicznymi, bo o ty chyba chodzi w Turnieju Trójmagicznym. ;) Nie wiem, czy wzorowałaś się na J.K.Rowling, ale 1,2 zadanie mają bardzo podobne fundamety, co zadania 1 i 2, z którymi mieli się zmierzyć Harry Potter i troje innych uczestników. Lot na hipogryfie bardzo MI przypomina lot Harry'ego na miotle, a hipogryf (stworzenie ze skrzydłami) moim zdaniem ma być syononimem smoka. Natomiast porozumienie się z centuarami, aby zdobyć cenną rzecz - kuferek ze złotem, jest bardzo podobne do zrozumienia mowy trytonów, aby odazyskać przyjaciół. Na chwilę odchodząc o tematu: co jest trudnego w porozumieniu się centaurami, przecież one potrafią rozmawiać ludzkim językiem?
Ale ogólnie rzecz ujmując, pomysł dobry, tylko wykonanie niezbyt. Tak jak z filmem, nawet z dobrym scenariuszem można stworzyć gniot :D
Pracuj, pracuj i pracuj :)

No własnie zapomniałem o tym: dlaczego powiastka filozoficzna? Ano chodzi mi o to zakończenie - moralny upadek zawodniczki Hogwartu, jednak poparty dobrymi chęciami. Kradnie zamordowanemu bohaterowi czarkę i wygrywa Turniej, a pieniądze przeznacza na leczenie dla chorej matki. (Czy Rosaline była mugolką?)